Większyce
Wieś położona koło Koźla, przy skrzyżowaniu dróg krajowych Opole-Racibórz i Gliwice-Nysa, usytuowana na niewielkim wzgórzu zamykającym dolinę Odry, znana z przekazów historycznych z 1516 roku jako Wegssicz, 1532 r. jako Weckschitz, a następnie jako Wiegszyce i Wiegschuetz. Większyce przez wieki były związane z królem lub osobą właścicieli czy to funkcją obronną podczas obrony i najazdów. W 1740 roku p zdobyciu Koźla przez Fryderyka II staje się ono olbrzymią twierdzą z redutą Większycką wysuniętą przed wały obronne.
W 1845 roku Większyce posiadały cegielnię, cukrownię i dwa folwarki istniała tam także gorzelnia barowa. W 1871 roku wybudowano przepiękny zespół pałacowy, w którym przez wiele powojennych lat funkcjonował Uniwersytet Ludowy.
Dzisiejsze Większyce to oprócz dobrze rozwiniętego rolnictwa, także osiedla mieszkalne i dobra sieć placówek handlowo-usługowych. Od 1895 roku działa aktywnie jednostka Ochotniczej Straży Pożarnej odznaczona w 1996 roku najwyższym odznaczeniem- złotym znakiem związku.
Zamek w Większycach
Zamek stanął w najwyższym punkcie Parku, na miejscu dawnego dworu. Zbudowany z kremowej cegły, architektonicznie wzbogacony, ale i udziwniony sporą ilością streczyn, wieżyczek, wykuszów, facjatek wciąż jeszcze jest w niezłym stanie. Wszystkich, którzy podejdą główną drogą, wita okazała trzykondygnacyjna wieża. W pałacu po wojnie mieścił się tu Uniwersytet Ludowy, a wcześniej mniej więcej na początku stulecia, działało przedszkole. Powstało po bezpotomnej śmierci Heymana. Właściciel, który po nim nastał przekazał zamek na całe społeczne. Podczas wojny działał tu szpital dla oficerów najpierw niemieckich, potem radzieckich.
Takich zamków jak ten w Większycach, powstałych w XVIII i XIX wieku, jest na Opolszczyźnie kilkanaście. Z reguły nie miały takiego szczęścia jak ten i dziś znajdują się w stanie kompletnej ruiny. Z misternie niegdyś wykonanych wieżyczek i ścian odpadają tynk i cegły. Gminy zazwyczaj mają wiele pilniejszych problemów niż ratowanie starych budowli, zaś adnotacje państwowe próżno liczyć. Zamek Większycki póki co uniknął zagłady, ale jeśli w ciągu najbliższych lat nikt nie podejmie prac konserwatorskich, podzieli los innych zrujnowanych zabytków. Także park wymaga, aby zająć się nim pilnie. Założony przez Heymana w latach sześćdziesiątych XIX w. Z poszanowaniem ogólniej harmonii i walorów pagórkowatego terenu, z zasilanym przez podziemne źródło stawem, po który pływały łabędzie i zażywano przejażdżek łódką, dziś starszy bujnym łopianem i pokrzywami. Trudno wśród nich wypatrzyć osobliwości florystyczne sprowadzone wielkim nakładem środków przez dawnych właścicieli.
A rosną tu przecież magnolie, tulipanowce, miłorzęby, drzewa i krzewy, których w stanie dzikim spotkać u nas nie sposób. Szkoda byłoby to zmarnować.

